Najlepsze wpisy
Już za 3 miesiące prawo jazdy będzie dostępne na smartfonie, tak będzie wyglądało.
czytaj dalej
Ministerstwo Cyfryzacji podjęło decyzję, dzięki której będziemy mogli zostawić prawo jazdy w domu. Od 5 grudnia nie będzie konieczne posiadanie przy sobie tego dokumentu. Podobnie, jak dowód osobisty oraz dowód rejestracyjny pojazdu, prawo jazdy dostępne będzie w telefonie dzięki aplikacji mObywatel.
Źródło: dailyweb.pl

Dodano: 13.09.2020
autor: MaulWolf
Wyłowili z basenu ogromnego pytona, który nie mógł się ruszać. Powód paraliżu był przerażający.
czytaj dalej
Nie martwicie się, cała akcja dzisiejszej historii miała miejsce w Australii. W naszym klimacie nie spotka was nic podobnego - przynajmniej na razie.
Wężem znalezionym w basenie był kilkumetrowy pyton dywanowy. Nie należą one do wyjątkowo niebezpiecznych, ponieważ nie są nawet jadowite. Wróćmy jednak do historii. Nieszczęśliwy właściciel basenu wezwał na miejsce oczywiście odpowiednich ludzi, którzy zawodowo zajmują się wyłapywaniem tego typu gadów i przenoszeniem ich na miejsce naturalnego bytowania.
Niestety w tym przypadku wymagana była interwencja weterynarza. Wąż był bowiem pokryty w dużej części przez kleszcze. Weterynarz naliczył ich ponad 500 i to właśnie one były przyczyną częściowego paraliżu gada. Życie węża zostało uratowane dosłownie w ostatnim momencie.
Specjalista twierdzi, że wąż wszedł do basenu, aby utopić kleszcze i w ten sposób się ich pozbyć. Sprawa niestety nie jest taka prosta i raczej nie udałoby mu się to. Na szczęście z pomocą pospieszyli łapacze węży.
Cała historia zakończyła się szczęśliwie i gad wrócił do zdrowia. Następnie wypuszczono go na wolność w okolicznym lesie.
Wężem znalezionym w basenie był kilkumetrowy pyton dywanowy. Nie należą one do wyjątkowo niebezpiecznych, ponieważ nie są nawet jadowite. Wróćmy jednak do historii. Nieszczęśliwy właściciel basenu wezwał na miejsce oczywiście odpowiednich ludzi, którzy zawodowo zajmują się wyłapywaniem tego typu gadów i przenoszeniem ich na miejsce naturalnego bytowania.
Niestety w tym przypadku wymagana była interwencja weterynarza. Wąż był bowiem pokryty w dużej części przez kleszcze. Weterynarz naliczył ich ponad 500 i to właśnie one były przyczyną częściowego paraliżu gada. Życie węża zostało uratowane dosłownie w ostatnim momencie.
Specjalista twierdzi, że wąż wszedł do basenu, aby utopić kleszcze i w ten sposób się ich pozbyć. Sprawa niestety nie jest taka prosta i raczej nie udałoby mu się to. Na szczęście z pomocą pospieszyli łapacze węży.
Cała historia zakończyła się szczęśliwie i gad wrócił do zdrowia. Następnie wypuszczono go na wolność w okolicznym lesie.
Źródło: www.bbc.com

Dodano: 27.09.2020
autor: HjakHajto
Dodano: 17.03.2023
Dwóch mężczyzn będących w związku homoseksualnym i planujących ślub odkryło, że są tak naprawdę braćmi.
czytaj dalej
Paul i Lee spotkali się na portalu randkowym i rozmawiali ze sobą przez dwa lata, zanim zdecydowali się na spotkanie. Kiedy mama Lee poznała Paula, pomyślała, że mężczyzna wygląda jak jej były mąż Ron. Kiedy dowiedziała się dodatkowo, że noszą takie samo nazwisko, powiedziała swojemu synowi, że to musi być jego przyrodni brat.
Paul został oddany do adopcji przez Enę, czyli mamę Lee, gdy ten miał 18 miesięcy, kobieta miała problemy z tym, aby wychować dziecko, ponieważ po rozstaniu z partnerem nie mogła poradzić sobie finansowo, dlatego zdecydowała się na oddanie Paula do sierocińca. Mężczyzna w domu dziecka spędził 18 lat i cały czas legitymował się rodowym nazwiskiem. Natomiast Lee, to owoc miłości z jej drugim mężem.
Paul został oddany do adopcji przez Enę, czyli mamę Lee, gdy ten miał 18 miesięcy, kobieta miała problemy z tym, aby wychować dziecko, ponieważ po rozstaniu z partnerem nie mogła poradzić sobie finansowo, dlatego zdecydowała się na oddanie Paula do sierocińca. Mężczyzna w domu dziecka spędził 18 lat i cały czas legitymował się rodowym nazwiskiem. Natomiast Lee, to owoc miłości z jej drugim mężem.

Dodano: 29.10.2020
autor: HjakHajto
Dodano: 29.12.2022
Dodano: 21.11.2021
Działkowicz z Warszawy, który uprawiał konopie indyjskie w ogródku, tłumaczył policjantom, że "ziarenka przyniosły mi sikorki, które dokarmiam".
czytaj dalej
Policjanci nie uwierzyli w tę historię. Po zgromadzeniu materiału dowodowego podejrzany usłyszał zarzut dotyczący uprawy konopi innych niż włókniste. Za to przestępstwo grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Dodano: 30.08.2022
Dodano: 15.09.2020
autor: HjakHajto
Dodano: 13.02.2023
Dodano: 21.11.2022