Losowe wpisy
Zdesperowana mama Liwii postanowiła znaleźć sposób, aby uzbierać kwotę na leczenie córki. W tym celu wybrała się do lombardu, w którym chciała sprzedać złoty łańcuszek z wygrawerowanym imieniem "Liwia". Sprzedawca wycenił naszyjnik na 500 zł, gdy nagle zauważył, że na serduszku jest grawer.
- Tu jest grawer. Pani ma na imię Liwia? - zapytał sprzedawca.
-Nie, to imię mojej córki. Zbieram na jej leczenie - odpowiedziała mama Liwii.
Liwia cierpi na mukowiscydozę oraz ataki epilepsji. Rodzice dziewczynki codziennie zamierają na chwilę, gdy w pokoju Liwii robi się cicho. Nie wiadomo, czy w tym momencie właśnie nie ma ataku padaczki. Dodatkowo, mukowiscydoza wywołuje duszności. Podstępna choroba atakuje cały organizm, a dziewczynka walczy o każdy oddech.
Trwa zbiórka na leczenie Liwii, jeśli macie ochotę, to dorzuście swoje 5 zł przed tym długim weekendem. Dziękuję. Dawid.

- Byłam całkowicie świadoma, że wiele osób wokół mnie, takich jak moja matka, czułoby, że nie dali wystarczająco dużo lub nie zrobili wystarczająco dużo, gdybym odebrała sobie życie. Dlatego uznałam, że gdyby ktoś inny zabił mnie zabił - na przykład podczas "napadu" - byłoby to morderstwo i nikt nie czułby, że mnie zawiódł – tłumaczyła.
Swój plan powoli zaczęła wcielać życie. Zadzwoniła do mężczyzny z Nowego Jorku i poprosiła go o „przysługę”. Ten nie zdecydował się jednak przyjąć zlecenia od razu i zadał młodziutkiej Jolie pytanie, które skłoniło ją do refleksji. - Był wystarczająco przyzwoitą osobą i zapytał, czy mogłabym się nad tym zastanowić i zadzwonić do niego ponownie za miesiąc.
