Sprawa kontrowersyjnego listu wyszła na jaw w kwietniu na posiedzeniu Senackiej Komisji Lekarskiej. Jak się okazuje - Antoni Wręga, zastępca polskiego ambasadora w Pradze napisał list do czeskiego ministra zdrowia, w którym prosił go wprost o wprowadzenie zakazu "turystyki aborcyjnej":
"Uważamy, że z punktu widzenia relacji polsko-czeskich niefortunnym jest otwarcie uzasadniać propozycje legislacyjne mające na celu zalegalizowanie komercyjnej turystyki aborcyjnej jako sposobu na obejście polskich przepisów chroniących życie poczęte. Te propozycje mają na celu zachęcenie obywateli polskich do łamania polskiego prawa. Przyjęcia takich przepisów nie da się pogodzić z doskonałymi stosunkami między naszymi krajami" - czytamy w liście Wręgi.
Minister Zdrowia Czech, Jan Blatny, odpowiedział, że działania, któych zakazu domaga się Polska ambasada są legalne i zgodne z przepisami obowiązującymi w Czechach i unii Europejskiej, więc nie zostaną zakazane.

Zobacz również
Ograniczenia handlu na Krupówkach wynikają z przepisów o parku kulturowym, który ma chronić lokalne dziedzictwo. Część kupców krytykuje jednak decyzje magistratu, zarzucając władzom nadmierną ingerencję w działalność gospodarczą i brak dialogu.
Handlowcy podkreślają, że to klienci powinni decydować o ofercie. – Jeśli ktoś chce kupić kapibarę zamiast owieczki czy misia, to jego wybór – mówi PAP Bartłomiej, sprzedawca ze straganu na Krupówkach. - Mamy dobre lokalne pamiątki, ale turyści chcą mieć wybór - dodaje.
