cookies

Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Pochowali babcię z telefonem. Po trzech latach dostali SMSa.
logo-head
czytaj dalej
Brytyjska rodzina najadła się niemało strachu, gdy pewnego dnia przyszedł SMS z numeru należącego do nieżyjącej już babci - podaje dailymail

Lesley Emerson była wielką fanką wiadomości tekstowych i wysyłała je nieustannie do najbliższych członków rodziny. Kiedy więc w wieku 59 lat przegrała walkę z rakiem, rodzina postanowiła pochować ją wraz z telefonem komórkowym.

Jakież wielkie było ich zdziwienie, gdy wnuczka Sheri dostała po pogrzebie SMS z numeru ukochanej krewnej. Wiadomość o treści: "Czuwam nad Tobą, wszystko będzie w porządku. Musisz przez to przejść" wywołała w rodzinie wielkie poruszenie.

22-letnia Sheri Emerson, pracownica opieki społecznej z South Shields była zdruzgotana. - Zrobiło mi się niedobrze, gdy to czytałam. Byłam w szoku – powiedziała wnuczka zmarłej.

Emerson postanowiła zbadać sprawę. Okazało się, że operator sieci komórkowej sprzedał ponownie numer telefonu. Ostatecznie rodzina otrzymała oficjalne przeprosiny. Dowcipniś, który wysłał SMS-a, już nigdy się nie odezwał.

Źródło:  www.dailymail.co.uk
Dodano: 17.01.2022
autor: MaulWolf

Zobacz również

Reprezentacja Polski przegrywa 1:3 ze Szwecją. Po dobrej pierwszej połowie Polacy spuścili z tonu i stracili szanse na zdobycie trzech punktów.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
Don Ritchie zamieszkał w 1964 roku naprzeciwko klifu The Gap. Szybko zauważył, że nie wszyscy przychodzą tam dla pięknych widoków. Po tym, jak był świadkiem tragedii, postanowił pomagać osobom, które znajdowały się na krawędzi.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
Często zapraszał takie osoby do swojego domu na herbatę. Rozmawiał z nimi, ale przede wszystkim słuchał. Robił to przez dziesięciolecia. Donowi Ritchiemu przypisuje się uratowanie ponad 160 osób, chociaż jego rodzina mówi nawet o 400.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
Don Ritchie zmarł w 2012 roku. Do dziś pamiętany jest jako „Anioł z The Gap” – człowiek, który pokazał, że czasami zwykła rozmowa może uratować czyjeś życie.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
W 1965 roku kobieta stanęła na krawędzi klifu w Sydney. Była w głębokim kryzysie. Wtedy usłyszała za sobą głos nieznajomego: „Może napije się pani ze mną herbaty?”
logo-head
czytaj dalej

Przez dziesięciolecia Don Ritchie mieszkał naprzeciwko The Gap - klifu w Sydney, który dla wielu osób stał się miejscem najtrudniejszych chwil w ich życiu.

Gdy zauważał kogoś stojącego samotnie przy krawędzi, wychodził z domu i zaczynał rozmowę. Często proponował coś niezwykle prostego – wspólną herbatę. Nie oceniał, nie wygłaszał wielkich przemówień. Po prostu rozmawiał i słuchał.

Ritchiemu przypisuje się uratowanie ponad 160 osób, choć jego rodzina uważała, że mogło ich być nawet około 400.

Za swoją działalność został uhonorowany m.in. Medalem Orderu Australii. Zmarł w 2012 roku w wieku 85 lat, a do historii przeszedł jako „Anioł z The Gap”.

Dodano: 28.09.2026