Olga Malinkiewicz — autorka przełomowej, niskotemperaturowej metody produkcji elastycznych ogniw perowskitowych — przez lata uchodziła za jedną z największych nadziei polskiej nauki. Jej odkrycia przyniosły jej prestiżowe nagrody w kraju i za granicą, a w 2016 roku została odznaczona przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, w uznaniu za wkład w rozwój technologii fotowoltaicznych.
Dziś jednak jej historia przybrała dramatyczny wymiar. Sama badaczka twierdzi, że wskutek nadużycia zaufania i działań biznesowych partnerów straciła kontrolę nad stworzoną przez siebie firmą oraz nad innowacyjną technologią. Obciążona milionowymi zobowiązaniami, zabezpieczonymi własnym majątkiem, walczy nie tylko o dorobek życia, ale i o możliwość przedstawienia publicznie swojej wersji wydarzeń.
Punktem kulminacyjnym sporu była niedawna rozmowa w studiu Kanału Zero, gdzie Malinkiewicz skonfrontowała się z Dawidem Zielińskim — inwestorem kojarzonym z Columbus Energy. W trakcie programu padły z jego strony sugestie i insynuacje dotyczące rzekomych powiązań badaczki z ukraińskim wynalazcą oraz prób wywiezienia technologii na Wschód. Słowa te wywołały zdumienie wśród widzów, a Malinkiewicz określiła je jako całkowicie nieprawdziwe.
Krzysztof Stanowski, relacjonując kulisy sprawy, zwrócił uwagę, że — jak wynika z jego ustaleń — przeciwnicy badaczki podejmują działania mające ograniczyć jej możliwość publicznego zabierania głosu, m.in. poprzez blokowanie zbiórek na zagranicznych platformach.

Zobacz również

17-letni Franciszek Perkowski wpadł na pomysł, jak sprzedawać więcej ziemniaków bez oddawania całej produkcji do skupu. Zbudował „kartoflomat”, wykorzystując do jego konstrukcji m.in. dwa koła od kultowej WSK-i.
Punkt stanął przy trasie z Krynek do Kruszynian, niedaleko zjazdu na Trejgle. Ziemniaki pochodzą prosto z gospodarstwa młodego rolnika w pobliskich Łapiczach. Każdy worek ma podaną wagę i cenę, a do wyboru są odmiany Catania i Tonacja po 2 zł za kilogram. Klienci obsługują się sami i płacą gotówką lub BLIK-iem.
Cały system opiera się przede wszystkim na zaufaniu. I wygląda na to, że działa - według Franciszka kradzieże stanowią mniej niż 1% sprzedaży.

Zach Galifianakis nigdy nie należał do gwiazd, które za wszelką cenę chciały wykorzystać swoją popularność. Po ogromnym sukcesie „Kac Vegas” zainteresowały się nim wielkie marki, w tym Nike.
Rozmowy z firmą nie potrwały jednak długo. Aktor już na początku spotkania rzucił żartobliwe pytanie o zatrudnianie siedmiolatków przy produkcji ubrań. Jak można się domyślić, nie był to najlepszy sposób na rozpoczęcie negocjacji w sprawie kampanii reklamowej. ?
Do współpracy ostatecznie nie doszło, a historia po latach stała się jednym z przykładów specyficznego humoru Galifianakisa.
