Przed północą w Klubie Energy w Katowicach pojawił się Robert Ś. ze swoim 5-letnim synem. Ochrona nie wpuściła dziecka na dyskotekę, więc „zaradny" ojciec miał już plan awaryjny. Zaprowadził synka do samochodu, który zaparkował kilka ulic dalej. Włączył mu radio, a sam wrócił na parkiet do klubu muzycznego. Dziecko zauważyli przechodnie.

Zobacz również
„Po prostu chłopiec, który znów czuje wiatr we włosach po tym, jak stracił je przez raka” - brzmi podpis do nagrania. Wideo dotarło do ponad 3,5 miliona użytkowników, zdobyło ponad 550 tysięcy polubień i zebrało tysiące komentarzy.


