Przed północą w Klubie Energy w Katowicach pojawił się Robert Ś. ze swoim 5-letnim synem. Ochrona nie wpuściła dziecka na dyskotekę, więc „zaradny" ojciec miał już plan awaryjny. Zaprowadził synka do samochodu, który zaparkował kilka ulic dalej. Włączył mu radio, a sam wrócił na parkiet do klubu muzycznego. Dziecko zauważyli przechodnie.

Zobacz również
14-latek z okolic Andrychowa zabrał nocą rodzinny samochód i przejechał około 750 kilometrów, docierając aż do Kołobrzegu. W tym czasie rodzina zgłosiła jego zaginięcie, a policjanci ustalali trasę m.in. dzięki lokalizacji telefonu.
Na widok patrolu chłopak nie zatrzymał się do kontroli. Zaczął uciekać, a następnie porzucił samochód i kontynuował ucieczkę pieszo. W poszukiwania zaangażowano ponad 100 policjantów, strażaków, ratowników oraz drony z kamerami termowizyjnymi.

Projekt przewiduje możliwość przytrzymania ucznia lub wyprowadzenia go z klasy wbrew jego woli. Interwencja ma być ostatecznością, gdy inne sposoby zawiodą. Nie chodzi o zgodę na bicie ani kary cielesne.
Każde dziecko ma prawo do bezpieczeństwa, a cała klasa - do spokojnej nauki.
Potrzebne wsparcie dla nauczycieli czy zbyt duże ryzyko nadużyć? ?
