Wszystko zaczęło się wraz z wynalezieniem płyty gramofonowej. W ówczesnym czasie działały one z prędkością 70 obrotów na minutę. Ta prędkość (oraz sam standardowy rozmiar płyty) sprawiały, że piosenki umieszczane na tych nośnikach trwały po 3-4 minuty, ponieważ tak było najwygodniej. Potem płyty gramofonowe ewoluowały i umożliwiały odtwarzanie w innych prędkościach. Wraz z pojawieniem się 50 obrotów na minutę długość piosenek spadła do 3 minut. Potem pojawiły się 33 obroty, a długość utworów znów wynosiła 3-4 minuty. Nie jest to jednak jedyny powód.
Innym powodem jest radio. Emitowane na antenie utwory nie mogą trwać zbyt długo, ponieważ uwaga słuchacza może łatwo się rozproszyć i zmieni on stację radiową, a tego przecież żaden wydawca nie chce. Do tego wszystkiego trzeba znaleźć czas na reklamy. Jeśli mamy więc do dyspozycji krótsze kawałki, jesteśmy w stanie upchnąć nieco więcej reklam w tym samym czasie.
Wiadomo oczywiście, że radio jest najlepszym miejscem promocji dla utworu muzycznego. Właśnie z tego powodu wielu artystów komponuje swoje piosenki właśnie „pod radio”. Jeśli rozgłośni będzie pasował dany format, to ta chętnie zacznie emitować dany utwór, a ten zdobędzie dzięki temu popularność - proste.

Zobacz również
Dzień przed atakiem na Wenezuelę ktoś założył nowe konto na jednej z platform i postawił 30 tysięcy dolarów na to, że Nicolás Maduro zostanie usunięty w wyniku amerykańskiej operacji. Scenariusz się spełnił, a gracz zamienił swoją inwestycję w 437 tysięcy dolarów. Sprawa natychmiast wywołała falę spekulacji o możliwym wycieku poufnych informacji oraz o tym, jak ogromne pieniądze można zarobić, mając dostęp do wiedzy niedostępnej dla reszty rynku.

Na uroczystość otwarcia wieży poświęconej Jezusowi Chrystusowi, którą planuje się na czerwiec 2026 r., zaproszono papieża Leona XIV. Obecnie Barcelona czeka na potwierdzenie obecności głowy Kościoła.
Prace związane z ukończeniem wieży powinny dobiec końca przed połową roku. Później pozostaną jeszcze pewne czynności związane z wykończeniem wnętrza bazyliki. Zakłada się, że potrwają one około… 10 lat.


Polscy imigranci należą do najlepiej zintegrowanych grup w Niemczech - wynika z analizy „Spiegel Panorama”. Są jednym z filarów niemieckiego rynku pracy, szczególnie w zawodach, w których brakuje rąk do pracy: w opiece nad seniorami, w usługach porządkowych, w inżynierii i w ochronie zdrowia.
Co więcej, osoby z polskimi korzeniami od dawna są częścią niemieckiej tożsamości. Wystarczy wspomnieć piłkarską gwiazdę Lukasa Podolskiego czy byłego sekretarza generalnego CDU Paula Ziemiaka. To pokazuje, że powrót Polaków do domu jest dla Niemiec problemem.
