Wszystko zaczęło się wraz z wynalezieniem płyty gramofonowej. W ówczesnym czasie działały one z prędkością 70 obrotów na minutę. Ta prędkość (oraz sam standardowy rozmiar płyty) sprawiały, że piosenki umieszczane na tych nośnikach trwały po 3-4 minuty, ponieważ tak było najwygodniej. Potem płyty gramofonowe ewoluowały i umożliwiały odtwarzanie w innych prędkościach. Wraz z pojawieniem się 50 obrotów na minutę długość piosenek spadła do 3 minut. Potem pojawiły się 33 obroty, a długość utworów znów wynosiła 3-4 minuty. Nie jest to jednak jedyny powód.
Innym powodem jest radio. Emitowane na antenie utwory nie mogą trwać zbyt długo, ponieważ uwaga słuchacza może łatwo się rozproszyć i zmieni on stację radiową, a tego przecież żaden wydawca nie chce. Do tego wszystkiego trzeba znaleźć czas na reklamy. Jeśli mamy więc do dyspozycji krótsze kawałki, jesteśmy w stanie upchnąć nieco więcej reklam w tym samym czasie.
Wiadomo oczywiście, że radio jest najlepszym miejscem promocji dla utworu muzycznego. Właśnie z tego powodu wielu artystów komponuje swoje piosenki właśnie „pod radio”. Jeśli rozgłośni będzie pasował dany format, to ta chętnie zacznie emitować dany utwór, a ten zdobędzie dzięki temu popularność - proste.

Zobacz również
Świeżo upieczona mama przyznała, że narodziny córki pozwoliły jej spojrzeć na siebie w zupełnie inny sposób.
Sienna Gehring opublikowała na Instagramie nagranie, na którym tuli swoją 5-miesięczną córkę Atiyah. Wyznała, że ten moment pomógł jej zaakceptować coś, czego przez lata nie lubiła - swój nos. Na filmie dziewczynka spokojnie śpi w ramionach mamy, a gdy Sienna zbliża twarz do córki, ich profile idealnie do siebie pasują.
W opisie wpisu napisała, że przez całe życie marzyła o operacji nosa. Wszystko zmieniło się, gdy uświadomiła sobie, że jej nos pasuje do profilu córeczki „jak brakujący element układanki”.
