23 marca 1944 roku siostry wzięły rowery i oddaliły się na jedną ze swych wypraw. Uwielbiały szukać nowych roślin i spędzać czas z dala od zabudowań. Tego dnia zrobiły to po raz ostatni. Nazajutrz ich ciała znalazł syn pastora, piętnastoletni Francis Batson.
Dziewczynki zostały rozebrane, zgwałcone, pobite na śmierć drewnianym kijem i porzucone w pobliżu torów. I tu zaczynają się hipotezy, które nigdy nie zostały należycie sprawdzone. Dzieci mieszkające po “białej” stronie torów zaczęły oskarżać 14-letniego Sinneya, a alibi, jakie dawała mu siostra nawet nie wzięto pod uwagę. Policja przyjechała do domu George’a i wyprowadziła go w kajdankach. Na posterunku 14-latka przesłuchiwano bez obecności rodziców i adwokata. Matki i ojca nie mógł nawet zobaczyć aż do chwili zakończenia procesu!
Spirala domniemań ruszyła. W ciągu zaledwie dwóch godzin George został skazany. Przyznał się do zbrodni, ale prawdopodobnie dlatego, że bał się o swoją rodzinę. Policjanci obiecywali mu jedzenie jeśli przyzna się do winy. Funkcjonariuszom bardzo zależało na tym, aby szybko zamknąć sprawę. George podczas swojego procesu, aż do dnia swojej śmierci, zawsze miał w rękach Biblię, mówił cały czas o swojej niewinności. Jednak mimo to skazano go na śmierć
Przed wykonaniem wyroku George spędził w więzieniu 81 dni, nie mógł spotkać się ze swoimi rodzicami. Był więziony w pojedynczej celi, 80 kilometrów od swojego miasta. Nie miał również prawa do kontaktu z prawnikiem.
Nastolatek był za mały na krzesło elektryczne. Przed wykonaniem kary został posadzony na książce telefonicznej. Został porażony 5,380 woltów.
Zza szyby wszystko obserwowało 40 osób, w tym ojcowie zabitych dziewczynek. Gdy kat włączył dopływ prądu, ciałem Stinneya zaczęły wstrząsać drgawki, zrzucając nałożoną mu na twarz zbyt dużą maskę. Świadkowie ujrzeli wykrzywione bólem i lękiem oblicze skazańca.
W 2014 roku – za sprawą działań siostry chłopca oraz Sonyi Eaddy-Williamson, której matka i dziadek doskonale pamiętali wiele faktów z dnia zbrodni oraz tego, co działo się później, imię George’a oczyszczono z zarzutów i pośmiertnie uznano go niewinnym.
Stephen King zainspirował się tą historią i napisał książkę "Zielona Mila".

Zobacz również
W 1930 roku Josef Schwarz, ojciec Dietera Schwarza, został wspólnikiem firmy Lidl, zajmującej się handlem owocami. Niedługo później przedsiębiorstwo zaczęło działać pod nazwą Lidl & Schwarz KG.
Kilkadziesiąt lat później, gdy Lidl & Schwarz KG była już historią, Dieter Schwarz zaczął budować sieć dyskontów. Nazwanie jej od własnego nazwiska nie było jednak najlepszym pomysłem - „Schwarzmarkt” po niemiecku oznacza „czarny rynek”. Chciał więc wykorzystać nazwę „Lidl”, znaną już z firmy jego ojca, ale ze względów prawnych nie mógł po prostu jej przejąć.
Wtedy wpadł na nietypowy pomysł. Znalazł człowieka, który naprawdę nazywał się Lidl. Był nim Ludwig Lidl - emerytowany nauczyciel i malarz. Dieter Schwarz zapłacił mu 1000 marek niemieckich za prawa do wykorzystania jego nazwiska.
W ten sposób powstała marka Lidl, a pierwszy dyskont pod tym szyldem otwarto w 1973 roku w Ludwigshafen-Mundenheim.
Dziś Lidl jest częścią Schwarz Gruppe, do której należy również Kaufland. Grupa prowadzi około 14,5 tys. sklepów, zatrudnia około 604 tys. osób, a w ostatnim roku finansowym osiągnęła 185,6 mld euro przychodów.
Sam Dieter Schwarz stał się jednym z najbogatszych ludzi świata, ale jednocześnie pozostaje niezwykle tajemniczą postacią. Praktycznie nie udziela wywiadów, unika mediów, a jego aktualnych zdjęć jest zaskakująco niewiele.
