Najlepsze wpisy
David dorastał w bańce. Tam też się uczył - nauczyciele stali za plastikową barierą i przekazywali mu wiedzę. Dotknąć chłopca można było jedynie przez specjalne rękawice umieszczone w ścianie bańki - rodzice nie mogli go przytulić, ani potrzymać. Gdy chłopiec nieco podrósł NASA opracowało dla niego specjalny skafander, dzięki któremu mógł opuścić na chwilę plastikową bańkę, ale ze względu na skomplikowany proces jego ubierania, takich spacerów odbył zaledwie kilka w swoim życiu. Gdy chłopiec miał 12 lat lekarze podjęli próbę przeszczepu szpiku od siostry. Sam przeszczep się udał i przyjął, ale stan chłopca zaczął się szybko pogarszać. Okazało się, że szpik Katherine zakażony był wirusem Epsteina-Barra, który przy niemal zerowej odporności Davida, okazał się dla niego zabójczy. Chłopiec zmarł w 1984 roku, a na chwilę przed śmiercią został po raz pierwszy dotknięty przez rodziców nie przez gumowe rękawice.

Jeśli ktoś twierdzi, że ocean nie jest przerażający, pokaż mu te fakty. Część II.
Pod spokojną taflą wody kryje się świat, do którego nie dociera światło słoneczne, gdzie ciśnienie miażdży stal, a ogromne pasma górskie ciągną się przez dziesiątki tysięcy kilometrów. To miejsce, które znamy znacznie słabiej niż powierzchnię Księżyca.
Który z tych faktów zaskoczył Cię najbardziej?

Miał zaledwie 20 lat, gdy uznał, że nie chce dłużej patrzeć na rzekę tonącą w śmieciach. Surendra Singh Choudhry, znany w sieci jako Bittu Tabahi, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. ?
Zaczął samodzielnie wyciągać z rzeki Ajnar w indyjskim stanie Madhya Pradesh plastik, odpady i wszystko, co przez lata trafiało do wody.
Na początku pomagali mu znajomi, ale z czasem większość pracy wykonywał już sam. Przez kolejne miesiące, za własne pieniądze i w wolnym czasie, oczyszczał następne fragmenty rzeki.
Zdjęcia pokazujące, jak wyglądały te miejsca przed jego pracą i po niej, zaczęły zdobywać popularność w internecie. Bittu stał się dla tysięcy osób przykładem tego, że czasem duża zmiana zaczyna się po prostu od jednej osoby, która postanawia działać.

"Wśród 32% przeciwników zakazu mogą być nie tylko osoby, które nie do końca zdają sobie sprawę ze skutków spożywania napojów energetycznych przez dzieci i młodzież. Zapewne w tej grupie są też zwolennicy wolnego rynku, którzy uznają, iż rolą rodziców jest edukacja dzieci, także w kontekście odżywiania" – mówi dr Jolanta Tkaczyk, ekspert w dziedzinie zachowań konsumenckich z warszawskiej Akademii Leona Koźmińskiego.
